A jeśli lajki to nie wszystko?

Takie pytanie zadane grupie studentów wywołało konsternację: a jeśli lajki to nie wszystko? Prowadziłam zajęcia w ramach studiów podyplomowych z zakresu digital marketingu i ogólnie obecności online. Również biznesowej. Jako, że nie lubię mówić o pustych hasłach, pokazywałam przykłady działalności online, które odnoszą sukcesy. W tym, naprawdę duże.

I wtedy z sali padło stwierdzenie: ja to nie wiem, czy ta osoba rzeczywiście odniosła sukces, skoro ma tak mało lajków/ wyświetleń filmu na YouTube.

Powiem szczerze, że na chwilę mnie przytkało (co raczej rzadko mi się zdarza). Myślałam bowiem, że czasy kiedy sukces mierzyło się ilością polubień i fanów, już minęły. Okazuje się, że nie i naprawdę jako PR-owcy, czy marketerzy mamy jeszcze sporo do zrobienia w zakresie edukacji odbiorców w tym zakresie.

Jeśli więc też jesteś osobą, która dała sobie wkręcić przekonanie, że lajki świadczą o sukcesie, koniecznie czytaj dalej.

Wiesz, co odpowiedziałam na to stwierdzenie studenta? Że mnie liczba lajków na jakimś kanale danej osoby, wcale nie mówi o jej sukcesie lub jego braku. Mówi mi, że prawdopodobnie jej uwaga promocyjna i sprzedażowa skupiona jest w innym miejscu.

Odpowiedziałam też jeszcze, że w 2018 roku to nie lajki decydują o sukcesie. Możesz mieć 50 tys. polubień i 10 komentarzy pod postem. A możesz mieć społeczność złożoną z tysiąca osób, spośród których w interakcje angażuje się 500. To porównanie najlepiej obrazuje, co się liczy obecnie. Bo to nie masą budujesz społeczność gotową na aktywne uczestniczenie w życiu Twojej marki.

W komunikacji i budowie rozpoznawalności zawsze chodzi o JAKOŚĆ.

Nie zapominaj o tym, w pogoni za lajkami, bo one kompletnie nie mają znaczenia! Skup się na zbudowaniu trwałej relacji ze swoimi odbiorcami, bo to wtedy będziesz mogła mówić o sukcesie.