Prostota nie powinna kłuć

Prostota nie powinna kłuć – ten pomysł na wpis pojawił mi się w głowie po ostatnich rozmowach z kobietami prowadzącymi biznesy. Różne kobiety i różne obszary działania. I w sumie różne głosy o tym, jak znaleźć swoje idealne przekazy.

Mam wrażenie, że trochę zaczynamy gubić się w zalewie porad na temat komunikacji marki i jej wyjątkowości. Często zapominając przy tym o podstawowej zasadzie: nie utrudniaj odbioru!

Moje ostatnie rozmowy z kobietami biznesu kręciły się właśnie wokół tych porad i różnych narzędzi. Przyznaję, narzędzi, które ja sama nie do końca czuję i rozumiem. Ale chyba właśnie dlatego, że w moim odczuciu często korzystanie z nich powoduje rozmycie przekazu.

Dobry przekaz strategiczny, to taki, który nie pozostawia Twojego odbiorcy z pytaniami o to, co robisz, czym się zajmujesz.

Znasz Amy Porterfield? Ona pisze o sobie tak: ” I teach business owners, educators and entrepreneurs the profitable action steps for building a highly engaged email list, creating online training courses, and using online marketing strategies to sell with ease“.

No nie ma tutaj pytań bez odpowiedzi. Wiadomo, czego uczy, do kogo kieruje swoją ofertę i co jej odbiorcy z tego mają. Genialne? A jakie proste! Prostota w najlepszym wydaniu.

Kiedy przeglądam strony polskich przedsiębiorczyń, to trafiam na teksty naszpikowane metaforami, słowami-zapchaj dziurami i niepotrzebnymi odwołaniami. Mam wrażenie, że wiele z tych tekstów powstaje na fali popularności storytellingu czy komunikacji zgodnej z archetypami. Czyli narzędzi, które nie do końca są wykorzystywane w odpowiedni sposób.

Odpowiedni, czyli służący prezentacji oferty i zakresu działań w sposób prosty i przyciągający uwagę, poza tym, zachęcający do zostania na dłużej.

Zamiast zastanowić się, jakie mamy 3-4 zdania najlepiej charakteryzujące naszą działalność, brniemy w skomplikowane porównania i zawiłe historie. Prostota naprawdę nie powinna kłuć, ani powodować jakiegoś poczucia dyskomfortu, że nie stosujemy naszego archetypu w komunikacji.

Podczas jednego ze spotkań z osobą, która też działa mocno w online, opowiadałam o ciekawych wydarzeniach u innej online twórczyni. Usłyszałam “Aaaa, to ta od skomplikowanych metafor?!”. Zostawiam to tutaj na koniec jako przestrogę i temat do przemyśleń: czy chcesz być kojarzona z gmatwaniem przekazu? Czy raczej z jednoznacznością?

O tym, jak znaleźć i spisać swoje przekazy strategiczne będziemy rozmawiać podczas mojego 3 dniowego wyzwania, które startuje już 19 marca. Zapisz się już teraz!

A tak zupełnie na koniec mam 2 PS, żeby oszczędzić czas wszystkim tym, którzy poczują się urażeni, bo w komunikacji używają storytellingu czy archetypów:

PS1. Jeżeli korzystasz z tych narzędzi – świetnie! Jedyne o co apeluję, to umiar i prostota w komunikacji. I odrobina refleksji, bo naprawdę widziałam już bardzo dziwne porównania i sformułowania, np. kiszony brokat. I zaprawdę nie wiem, co autor mógł mieć na myśli. A podstawowa zasada dobrego przekazu brzmi: nie zakładaj, że czytelnik “się domyśli”.

PS2. Nie mówię, że te narzędzia są złe. Sama często sięgam po różne historie i metafory, żeby lepiej coś wytłumaczyć. Nauczyłam się tego, kiedy pracowałam w gazetach 20 lat temu 😉 Tyle, że teraz ktoś to nazwał. Po prostu apeluję o to, co w PS1. Naprawdę, w czasach tak wielkiego szumu informacyjnego, nie fundujmy sobie dodatkowych zakłóceń.