Wywiad: komunikacja marki ze słowem na “p” w nazwie

Dziś mam dla Ciebie wywiad na temat komunikacji marki, która już na poziomie nazwy ma spore wyzwania komunikacyjne. I to takie, które sama przed sobą postawiła. Szczególnie w dobie cenzury ciała, kiedy kawałek gołego pośladka powoduje blokadę reklamy w serwisach social media. Marka, która w nazwie używa słowa porno, musi być na celowniku cenzorów.

Na Paulinę i jej Girls Watch Porn trafiłam przy okazji jednej z moich prasówek. Od razu zwróciłam uwagę na nazwę (ha!) i zaintrygowana przejrzałam kanały social media. Bardzo spodobał mi się pomysł na markę i jej pokazywanie. Pomyślałam, że fajnie byłoby porozmawiać z twórczynią tego biznesu i tak powstał wywiad.

Zapraszam Cię więc do lektury, z której wiele możesz wziąć na temat planowania komunikacji, a przede wszystkim jej spójności z DNA marki.

Rozmowa z Pauliną Kołaczek, twórczynią Girls Watch Porn

wywiad

Jak przygotowałaś się do komunikacji marki o nazwie, która już na starcie podlega blokadzie w wielu kanałach?

Nazwa marki pochodzi od bloga, który powstał w 2011 roku, wtedy jeszcze w internecie można było działać swobodniej. Nie przypuszczałyśmy też, jak to się wszystko rozwinie i że kiedyś będę chciała reklamować GWP na FB czy Instagramie. Oczywiście miałam z tym problem, ale obeszłam w taki sposób, że zwyczajnie unikam „zakazanych” słówek w reklamach. Na FB widnieje pełna nazwa marki, ale z url musiałam wykasować „porn” i zamienić na GWP Brand.

Wiem, że najpierw była misja, potem produkty – na co stawiasz w komunikacji, żeby zrównoważyć te dwie kwestie?

Misja zawsze jest na pierwszym miejscu. Oczywiście nie zapominam o produkcie, ale staram się zachować pewien balans. Nie bombarduję moich odbiorców reklamami. Na Insta Story częściej zadaję pytania, pytam o życiowe doświadczenia lub sama o nich opowiadam. Kiedy pojawia się produkt to najczęściej „od kuchni”, pokazuję np. projekty, nad którymi pracuję, proszę o opinię. Od czasu do czasu wrzucam zwyczajną reklamę z informacją o nowościach, które pojawiły się w sklepie online lub o tym, że coś zostało przecenione. Staram się to robić na tyle rzadko, żeby nie stało się męczące i rzeczywiście było atrakcyjne dla moich klientek. Poza tym, na story udostępniam wszystkie zdjęcia, na których ktoś nas oznaczy. Myślę, że właśnie dzięki temu, moje relacje ogląda ponad połowa wszystkich obserwujących, a to podobno niezły wynik.

Natomiast sesje zdjęciowe, które publikuję w swoich kanałach w większości wykonuję sama. Dbam o to, aby były ciekawe, opowiadały jakąś historię. Moje modelki to dziewczyny, które znam i cenię. Produkt jest tu tylko subtelnie wpleciony.

Jaki feedback dostajesz? Czy zdarzyły Ci się krytyczne uwagi?

Krytyczne uwagi nie trafiają do mnie bezpośrednio. Zdarza się, że zobaczę jakiś negatywny komentarz pod zdjęciem na którym nas oznaczono, np. że porno jest złe, albo że to tylko chwytliwy tekst bez żadnej wartości. Wtedy wiem, że ta osoba nawet nie sprawdziła co dzieje się u nas na stronie. Poza tym, osobiście dostaję tylko pozytywne komentarze.

Jak komunikujesz swoją markę- na co stawiasz, co sprawia, że docierasz do klientek, co jest dla Ciebie najważniejsze w opowiadaniu o swojej marce?

Przede wszystkim stawiam na autentyczność.  Nie współpracuję z osobami, które nie pasują do wizerunku marki, a dostaję masę takich propozycji od influencerów z ogromnymi ilościami obserwujących. Dla mnie liczby nic nie znaczą, jeśli ta osoba nie ma nic do powiedzenia. Dziewczyny, które wybieram to aktywnie działające feministki, edukatorki seksualne i również, bardzo często moje wcześniejsze klientki, z którymi mam dobry kontakt. Zawsze proszę je o to, aby napisały co dla nich oznacza Girls Watch Porn. Jest to dla mnie ważniejsze niż oznaczenie na zdjęciu z produktem. Zależy mi na promowaniu ideologii marki, sprzedaż produktu ma być tylko miłym skutkiem ubocznym tego działania.

Dziękuję za rozmowę!

PS. Planuję więcej takich wywiadów o ciekawych markach i ich komunikacji. Prowadzisz taką, albo znasz? Koniecznie daj mi znać: kinga@silapr.pl