W online dobre maniery lądują w koszu

W online dobre maniery lądują w koszu – brzmi może trochę staroświecko, ale myślę, że nawet w online nie powinnyśmy o nich zapominać. I powiem Ci, że to już nie chodzi o wizerunek kogoś jako marki, ale zwyczajnie o to, jakim człowiekiem jest. Jak traktuje innych.

Mam wrażenie, że w całym tym szaleństwie, pogoni za lajkami i wyświetleniami zapominamy o jednej rzeczy: że rozmawiamy z człowiekiem!

Wiesz, po drugiej stronie światłowodu nie siedzi robot czy maszyna. Tam siedzi Kasia, Basia, Ewa, osoba z krwi i kości. Osoba, która czeka na poważne potraktowanie. Na traktowanie z szacunkiem. Czeka na “dziękuję”, “proszę”, “życzę miłego dnia”. Bo czy dobre maniery są przypisane tylko do sytuacji, w których spotykamy się z kimś twarzą w twarz?

Moim zdaniem, nie! Czy to w sytuacjach online, czy właśnie na żywo, rozmawiamy właśnie z konkretną osobą. Czy w sklepie przyszłoby komuś do głowy zasugerować kasjerce, że chyba ją pogrzało z tymi cenami i jak w ogóle śmie wymagać zapłaty za zakupy? A w online to dość powszechne.

Sama ostatnio miałam sytuację, która spowodowała, że brwi wyjechały mi ze zdziwienia za linię włosów. Ktoś napisał do mnie z pytaniem, czy dołączę do jego projektu i zaoferuję rabat na swoje produkty. Zwykle tego nie robię, bo rabaty daję tylko swojej społeczności. Jednak grzecznie poprosiłam o szczegóły i po ich przeczytaniu zdecydowałam, że nie dołączę do projektu. Co też napisałam. W odpowiedzi dostałam maila ze złośliwą sugestią, że chyba nie wiem, co sprzedaję. No cóż…

W online pozwalamy sobie na więcej, jakby zasady dobrego wychowania, dobre maniery nie obowiązywały. A to, jak odpisujesz na maile, czy oferty, mówi o Tobie więcej niż najbardziej przemyślana kampania reklamowa.

Zaprzyjaźniona copywriterka, która pisze przepiękne teksty, w które wkłada mnóstwo serca często jest proszona o próbkę tekstu, bo to “przecież nie wymaga pracy”. Hmm…

Zaprzyjaźniona wirtualna project managerka dostaje mnóstwo zapytań o przygotowanie oferty. Po wysłaniu do pytającego  – często jak kamień w studnię, tyle, że nawet bez echa. No cóż…

Jako PR-owiec mogę mówić i pisać o tym, jak bardzo komunikacja z potencjalnymi partnerami biznesowymi wpływa na nasz wizerunek. Ale jako kobieta działająca w online po prostu powiem: bądźmy dla siebie ludzkie i nie ulegajmy nowym wirusom.