Promuj skojarzeniami

Często słyszę od Was skargi, że wszyscy mówią “promuj, promuj”, ale niezbyt często idą za tym konkrety. Tylko jakieś ogólne stwierdzenia, że trzeba, że grupa docelowa czy odpowiadanie na potrzeby klientów. Dlatego dzisiaj mam konkretny przykład, jak łatwo można przedobrzyć. I spowodować, że klienci nie dość, że nie doczytają, to jeszcze szybko zapomną. A przecież chodzi o to, żeby z nami zostali, prawda?

Takiej reklamie przyglądałam się ostatnio dość długo, stojąc na skrzyżowaniu, w oczekiwaniu na zmianę świateł.

Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że wszystko jest OK.

Skoro jednak miałam trochę czasu, zaczęłam analizować, to co widzę. I co się okazało? Ano, że wg twórców tej reklamy jednym z produktów codziennego użytku, który często można znaleźć w walizce, jest wiertarka. Albo w ostateczności akumulator. Hmm. Nie powiem, zaskoczyło mnie to.

Od razu oczywiście miałam też refleksję komunikacyjną (i wcale nie dlatego, że reklama jest na autobusie). Chodzi o to, że jeżeli zaczniesz promować coś tak naprawdę w oderwaniu od rzeczywistych spraw klientów, to to nie zadziała! Po prostu. Bo ilu z nas dotyczy problem z akumulatorem w walizce, kiedy jedziemy na wakacje?

Dlatego też, moja rada na dobre dotarcie z komunikatem: promuj skojarzeniami. Ale ważne:

odwołuj się do realnych sytuacji, w których może znaleźć się Twój odbiorca. Nie przekombinuj!